Wiem, przytrzymałem nieco Was i siebie i tak jak obiecałem, nie uganiałem się za jeleniami.
Ta osobliwa demarkacja nie mogła trwać wiecznie, gdyż się za nimi stęskniłem.
Tak po ludzku :)
Mają teraz na polach wszystko czego potrzebują, więc szukanie ich w lesie odrzuciłem w pierwszym bokserskim kroku. Jasne, że można, ale po co ma być trudniej, skoro może być łatwiej?
Kierując się tą fenomenalną maksymą udałem się na rzepaki, wiadomo.
Pisałem już o tym sto siedem razy, więc chyba wiadomo, że jak jest rzepak, to są i jelenie.
Pierwsze spotkanie nieco mnie zatkało - 15 byków w stadzie kawalerskim!
Oczywiście nie mogło być widniej, bo po co Mikundzie ułatwiać zadanie.
O czwartej w pochmurny poranek jest jak jest, czyli dostrzegłem przemieszczającą się ciemną plamę.
Aparat zobaczył jakby nieco więcej. No cóż, w przeciwieństwie do niego, nie mam takiego algorytmu rozjaśniającego :)
Piętnastu chłopa jak się patrzy!
Jak się nie patrzy, to idzie się dalej w błogiej nieświadomości towarzystwa tych pięknych stworzeń. ;)
Się wdrapały na szczyt.
Nawet nie próbowałem.
Nad lustrem spokojnej jeszcze wody, odległy i mocno wypiętrzony cumulus wychwycił pierwsze promienie słońca.
Ziemia jeszcze chwilę na nie poczeka.
Moje zdjęcie dnia w kategorii "dynamika".
Skakał, świrował, chyba owady mu dokuczały.
Ogólnie zabawny typ.
W truchcie i przy okazji już całkowicie w letniej szacie.
Zdjęcie dnia w kategorii "w pięknych okolicznościach przyrody"
A to jeszcze jedna łaniuchna, niech będzie, że to nagroda pocieszenia w kategorii "statyczne czyli nuda, nic nie dzieje się ale ujdzie w tłoku".
A to pierwsze miejsce w kategorii "emocje i serdeczność" gdyż to żywa wiązanka ode mnie wszystkim MATKOM!!! :)