Jednak nic, żadna kraina nie uzależnia tak bardzo jak Warmia.
Zdaje się, że to Edward Cyfus kiedyś napisał, że Warmiak oderwany od warmińskiego ukształtowania terenu, od moren i wzniesień, staje się nieszczęśliwy ... tęskni za swoimi terenami w sposób szczególny.
Ja coś takiego odczuwam. Urodziłem się tu i jestem naznaczony "syndromem warmińskim". :)
Nieakceptowalne jest dla mnie przebywanie na terenach płaskich jak intelekt niektórych parlamentarzystów. Nie znoszę i nie toleruję braku rozmaitości otoczenia. Ogromna zmienność naszej regionalnej przyrody jest mi potrzebna jak Arabowi harem.
Nieoceniona jest zmienność wszelka, również ta uprawowa, biotopowa, terenowa, gatunkowa, kulturowa, każda, a każda jest na Warmii obficie obecna.
Las również jest tu bardzo niejednorodny, rozmaity. I całe szczęście, dzięki temu dostarcza bardzo zmiennych emocji i wrażeń. Ktoś 150-200 lat temu nie badając warunków siedliskowych, nasadził tu świerki i sosny. To był błąd i w aktualnie opracowywanych planach zagospodarowania naszych lasów, świerki i sosny będą stanowić coraz mniejszy udział w procesie zalesiania naszych terenów i prowadzonych odnowień. Oczywiście są siedliska o skromnej zasobności troficznej, które muszą przyjąć iglaki, ale znakomita część naszej Puszczy, powinna być docelowo pokryta lasem liściastym, bądź mieszanym. I w tym kierunku jest aktualnie prowadzona polityka gospodarcza.
Ostatnio kręcę się częściej niż zwykle po liściastej części naszej Puszczy. Zwierzynę podchodzi się tu znacznie ciężej. W suchy dzień, podejście jeleni czy saren jest w zasadzie niewykonalne. Nołłej!
Z najwyższą przyjemnością zapraszam Was do deszczowo-słonecznej liściastej Puszczy. Nawet ten dzień był przyjemnie zmienny, zaczął się deszczowo, a zakończył słonecznie.
O Warmio moja miła ... :)
Wśród kropel porannego deszczu ...
Jak widać pogoda mu nie straszna. Z najwyższym zaangażowaniem wyśpiewywał jedną z piękniejszych melodii lasu.
Podsychający Pan Zięba:)
Tu dobrze widać jak płytki jest system korzeniowy świerka. Mimo imponujących ramion korzennych, rozchodzą się głównie horyzontalnie. To jedna z przyczyn braku tolerancji tego gatunku na suszę. Podsuszone świerki, tracą zdolności obronne i są chętniej atakowane przez owady i ... choroby.
Na kilka minut przeniosłem się do krainy rozperlonej, skrzącej się baśni.
Hektar lasu zamknięty w jednej kropli! Magia. Wszystko jest iluzją, złudzeniem. ;)
Buk! Podstawa tego giganta wydaje się być kończyną jakiegoś przedpotopowego gada.
Mam całą kolekcję pni i korzeni najstarszych drzew naszej Puszczy. Kiedyś poświęcę im odpowiednią przestrzeń na blogu :)
A tu geniusz matki natury. Rokrocznie z gałęzi drzew wyrastają miliony ton liści, co roku opadają i tak od zarania. Te niepoliczalne ilości biomasy znikają w "brzuchach" mikrostworków, larw, owadów minujących, różnego bakteriozo i w ogóle. Ich odchody i niezjedzone fragmenty w odwiecznym i nieprzerwanym procesie mineralizacji, zamieniają się w najprostszą postać dającą się odnaleźć na tablicy Mendelejewa i w tej postaci zostają ponownie wbudowane w rośliny. Z tych zasobów powstają umieszczone na zdjęciu kolejne liście, które pozwolą drzewu żyć i przetrwać kolejną zimę, a zwierzętom posilać się i oddychać.
I tak, w najbardziej uproszonym skrócie, bez dotykania m.in. skomplikowanego cyklu Crepsa i cudu fotosyntezy, zamyka się to swoiste perpetum, ten magiczny cykl, który stanowi o życiu na planecie Ziemia.
Poniżej staram się zaprezentować codzienną radość jaką ptaszkom daje egzystencja w towarzystwie drzew.
Kapturka - samczyk wypatrujący owadów, również chętnie kręcących się w pobliżu drzew.
Raniuszek. Puchowe cudko.
Sikora czarnogłówka zapamiętale polująca wśród młodych liści.
W mojej ocenie zdjęcie dnia. Sikora-aniołek :)
Drzewo jest jednocześnie dla nich obszarem żerowiskowym ale i schronieniem. Szybko przemieszczające się wśród gałęzi, stają się niemal nieosiągalnym celem dla drapieżników.
Kowalik "ściółkowy":) Taka liściasta ściółka jest prawdziwym eldorado pokarmowym. Więc jak widać, nie tylko głową do dołu po pniach:)
Czujność!
A tę bogatkę, wśród milionów młodych listków, zainteresował akurat ten stary, zeschły. Być może w jego zawijasach były już złożone jajeczka jakiegoś pajęczaka, a może w "meandry suchoskrętów" zaplątała się jakaś muszka.
Baaardzo stary grab - moja drzewna miłość :)
Liściasta część naszej Puszczy jest najpiękniejsza jesienią, ale o tej porze roku jest równie atrakcyjna, czyż nie?
Poniżej na trzech zdjęciach pokazuję to, co obok opadających liści i obumierających roślin podszytu, również jest motorem napędowym "biochemii lasu".
Murszejące konary i pnie staną się w przyszłości nieocenionym źródłem minerałów, wtedy w tym miejscu wyrosną obficiej różne gatunki roślin, w tym takie, których już dwa metry obok nie będzie. Ale zanim to się stanie, leżące pnie i korzenie, przez lata będą pełnić wiele innych funkcji. To idealne skrytki, zakamarki, żerowiska i wylęgarnie dla setek owadów. Takie przewrócone drzewo jest jakby mikro-biotopem, mikro-środowiskiem w większym środowisku. To jak Księstwo Luxemburg w Europie. Tu jest wszystkiego więcej i lepiej niż ... obok :)
To ten sam dzień, w którym powstały zdjęcia poprzedniego wpisu - PRZYRODA JEST PIĘKNA!
Czy ja już to mówiłem? ;)
Las jest nieskończonym poligonem rozmaitych obserwacji i przemyśleń. Oczywiście gdy zechce się to wszystko zobaczyć. :)